Serowe poduszeczki – prosty przepis

Upiecz te puszyste poduszeczki serowe! Mam dla Ciebie prosty przepis na mięciutkie drożdżówki z twarogiem na słodko. Robi się je bardzo prosto. Polecam!



Składniki:
na ciasto:
  • 4 szklanki mąki pszennej
  • 1 szklanka letniego mleka
  • 1 łyżka cukru
  • 25 g drożdży świeżych
  • 100 g rozpuszczonego, letniego masła
  • 2 roztrzepane jajka w temp. pokojowej
  • 1/2 łyżeczki soli
na nadzienie:
  • 200 g twarogu półtłustego w temp. pokojowej
  • 1 żółtko
  • 1 łyżka cukru waniliowego
dodatkowo:
  • 1 jajko w temp. pokojowej
  • 2 łyżki mleka


Wykonanie:
Do pokruszonych drożdży dodajemy cukier, letnie mleko i 3 łyżki mąki. Mieszamy i odstawiamy zaczyn do wyrośnięcia na 20 minut. Następnie do wyrośniętego zaczynu wsypujemy sól, dodajemy rozmącone jajka i wsypujemy mąkę. Mieszamy. Na koniec wlewamy rozpuszczone, przestygnięte masło i zagniatamy jednolite, gładkie ciasto. Odstawiamy do wyrośnięcia na około godzinę. W tym czasie twaróg, żółtko i cukier waniliowy miksujemy na gładka masę. Po tym czasie na oprószoną mąką deskę wykładamy ciasto i chwilkę zagniatamy. Odrywamy kawałek i rozwałkowujemy na grubość kilku milimetrów, na brzegu nakładamy serowy farsz, zawijamy w rulonik i go odkrawamy od reszty ciasta. Rulon dzielimy na kawałki, przypominające paszteciki. Robimy tak do wykończenia ciasta i nadzienia serowego. Serowe poduszeczki układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i odstawiamy na około 15 minut do napuszenia, następnie smarujemy je roztrzepanym jajkiem z mlekiem.


Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 st. i pieczemy przez około 15-20 minut do ładnego zarumienienia. Gorące wyjmujemy z piekarnika i zdejmujemy z blachy. Takie serowe poduszeczki można oblać lukrem lub posyoac cukrem pudrem. Smacznego!



Spodobał Ci się przepis, albo smakowało? Zostaw komentarz, będzie mi bardzo miło. Nie zapomnij udostępnić przepisu i zaobserowawać bloga :) Dzięki!
Burczy w brzuszku - tu zawsze znajdziesz coś dobrego!

1 komentarz:

  1. Najsprytniejszy element tego przepisu kryje się chyba w sposobie formowania rogalików, a właściwie serowych poduszeczek. Zamiast mozolnie lepić każdą drożdżówkę osobno, wystarczy rozwałkować ciasto, nałożyć twarogowe nadzienie wzdłuż brzegu, zwinąć rulonik i podzielić go na niewielkie kawałki. Niby prosta sztuczka, ale przy większej ilości wypieków może naprawdę zaoszczędzić sporo czasu. A takie małe porcje mają jeszcze tę zaletę, że świetnie nadają się do zabrania do pracy, szkoły czy na jesienny spacer z termosem gorącej herbaty.

    Zwróciłem też uwagę na proporcje składników. Jedna łyżka cukru na cztery szklanki mąki to stosunkowo niewiele, więc samo ciasto nie powinno być przesadnie słodkie. Do tego twaróg z żółtkiem i cukrem waniliowym, bez skomplikowanych dodatków. Wydaje mi się, że właśnie taka prostota może być największą zaletą tych drożdżówek. Smak sera nie ginie pod dużą ilością cukru, a osoby lubiące słodsze wypieki zawsze mogą wykończyć je lukrem albo oprószyć cukrem pudrem.

    Ciekawy jest również podział wyrastania na dwa etapy. Najpierw około godziny dla całego ciasta, a później dodatkowe 15 minut już po uformowaniu poduszeczek. Ten drugi etap łatwo byłoby pominąć z pośpiechu, ale to właśnie odpowiednie napuszenie ciasta przed pieczeniem może mieć duże znaczenie dla jego końcowej miękkości. Przy niewielkich wypiekach pieczonych przez 15–20 minut szczególnie ważne wydaje się też pilnowanie stopnia zarumienienia, żeby nie przesuszyć delikatnego ciasta drożdżowego.

    Mam natomiast jedną wątpliwość dotyczącą proporcji nadzienia. Czy 200 g twarogu na ciasto przygotowane z czterech szklanek mąki wystarcza, aby ser był wyraźnie wyczuwalny w każdej poduszeczce? Zastanawiam się, czy zwiększenie ilości nadzienia do 300–350 g nie dałoby jeszcze ciekawszego efektu, szczególnie dla osób, które w drożdżówkach najbardziej lubią właśnie kremowe, serowe wnętrze. Oczywiście pod warunkiem, że większa ilość farszu nie utrudniłaby zwijania i nie zaczęła wypływać podczas pieczenia.

    Wyobrażam sobie też wariant z odrobiną świeżo startej skórki cytrynowej dodanej do twarogu. Jej delikatny aromat mógłby przyjemnie przełamać maślany smak ciasta, nie dominując samego nadzienia. A gdyby część poduszeczek posypać kruszonką przed pieczeniem, z jednej porcji ciasta można byłoby uzyskać dwa nieco odmienne rodzaje wypieków.

    Największą pokusą przy takich małych drożdżówkach jest chyba to, że trudno poprzestać na jednej. Zwłaszcza kiedy są jeszcze lekko ciepłe, a w kuchni unosi się zapach świeżo upieczonego, maślanego ciasta. :)

    OdpowiedzUsuń